Na pewno znasz osoby, które ciągle narzekają na swoją pracę. Czy to szef nie pasuje, czy zadania złe, czy wypłata niewystarczająca. Powód zawsze się znajdzie, jednak poza narzekaniem nic się nie zmienia? Zastanawiasz się pewnie dlaczego? Dzisiaj przedstawię ci 5 powodów, dlaczego nie zmieniamy pracy.

Zacznijmy od kawału:

Idzie facet parkiem i widzi, dziadka na ławce, a obok ławki siedzi pies. Pies ujada z całych sił, szczeka, wyje, i znowu ujada. Facet, po paru minutach obserwowania wyjącego psa, podchodzi do dziadka.

“Dziadku, dlaczego ten pies od paru minut non stop wyje?”

“Bo siedzi na gwoździu”

“To dlaczego nie przesunie się kawałek dalej?”

“Bo za mało go uwiera”

Tym humorystycznym akcentem możemy wyjaśnić większość powodów niezmieniania pracy. Niestety większość z nich jest negatywna, więc spróbuję trochę je odczarować. Zacznijmy jednak od pozytywów.

Obecna praca się podoba

Dużo osób po prostu lubi to, co robi. Nazwijmy ich “szczęśliwcami”. Nie chcą większych pieniędzy, nie chcą mniej pracy, nie chcą innych obowiązków. Po prostu są szczęśliwi.

Często ludzie naokoło próbują takie osoby uszczęśliwić na siłę, mówiąc np. “zmień pracę, tu zarabiasz za mało” lub “zmień pracę, tutaj Cię wykorzystują”. Szczęśliwcy jednak są, jak sama nazwa wskazuje, szczęśliwi. I super, że może zarabiać więcej w innej pracy, ale obowiązki mogą już nie sprawiać przyjemności. Radość z pracy i codzienne wstawanie z uśmiechem jest warte poświęcenia pieniędzy.

Od szczęśliwców należy odróżnić kolejnych ludzi, którzy nie zmieniają pracy, ponieważ…

Przyzwyczajenie lub wygoda

… są przyzwyczajeni do tego, co robią i/lub jest im wygodnie. Może praca jest blisko, może mają dobry pakiet benefitów, może akurat ta firma jako jedyna na to stanowisko daje samochód służbowy.

A może, po prostu, taka osoba już wie, co ma robić, nic jej nie zaskoczy w pracy, niczego się nie uczy, bo już wszystko umie, ale też nie ma zmartwień. Przychodzi do pracy, robi swoje, po 8 godzinach wychodzi i ma gdzieś co się dzieje dalej. Po wejściu do domu zostawia pracę za drzwiami, i nie martwi się nią aż do kolejnego dnia do wejścia do pracy.

Czas i spokój uzyskany przez takich ludzi mogą oni spożytkować na życie towarzyskie i rodzinne czy na rozwój hobby. Praca jest narzędziem, a nie celem samym w sobie. Jest to też zdrowe podejście, ale o tym opowiem innym razem.

Są ludzie, którzy z powyższych przykładów wybrali tylko i wyłącznie jeden, najgorszy możliwy powód. Ci ludzie odczuwają:

Niechęć do nauki nowych rzeczy

To jest straszne. 20 lat temu nikt nie sądził, że będziemy mieli komórki czy laptopy tak małe, lekkie i mobilne, że można je zabrać wszędzie i pracować gdzie chcesz. Nikt nie myślał o tym, że powstanie facebook, na którym musisz być jako duża marka. Nikt nie przewidywał powstania nowych nauk, nowych zawodów i nowych technologii. Świat przyspiesza. Rozwija się w zastraszającym tempie i będzie tylko więcej i szybciej.

Właśnie dlatego, nie ważne, w jakiej branży i na jakim stanowisku pracujesz, ZAWSZE, powtarzam, ZAWSZE będzie coś nowego do nauki. Czasami co rok, czasami co pięć lat, czasami więcej lub mniej. Ale ZAWSZE będzie coś nowego.

Przykład – managerowie już byli pewni swoich technik zarządzania zespołem czy motywacji, kiedy nagle przyszło pokolenie millenialsów, a później pokolenie Z, i wywrócili wiedzę managerów do góry nogami. Nagle się okazało, że ludzie przestali pracować dla samej pracy, czy dla pieniędzy. Praca ma rozwijać pracownika, a nie pracodawcę. Szok!

Ci, którzy nie chcą się uczyć, w końcu zostaną do tego zmuszeni. Niestety, będą zmuszeni jako ostatni, więc będą mieli najgorszą pozycję do podwyżek, premii, szkoleń czy nowych prac. Co z tego, że był specjalistą w X, skoro od paru lat używa się Y, bo X jest przestarzałe? Świat się zmienia, dlatego my musimy się dostosować.

Równie poważnym problemem jak niechęć do nauki jest:

Strach przed nową pracą

Paraliżujący strach, kiedy nie wiem, co będzie dalej. “A co, jeżeli będzie gorzej?”, “A co, jeżeli mnie wyrzucą po paru miesiącach?”, “A co, jeżeli nie dam sobie rady?” i tak dalej, i tak dalej, możemy wymieniać w nieskończoność. Wielu ludzi po prostu, najzwyczajniej w świecie, boi się nieznanego, i jest to całkowicie naturalne, co nie znaczy, że dobre.

Strach ten można pokonać wiedzą. Poszukaj ludzi, którzy pracują lub pracowali w tej firmie. Przedstaw się, powiedz, że zastanawiasz się nad przejściem do tej firmy, i chciałbyś wiedzieć, jak naprawdę tam jest. Kolejnym miejscem, gdzie zdobędziesz trochę wiedzy, jest rozmowa kwalifikacyjna. Rozmowa ta, to też czas dla Ciebie, wykorzystaj go do zadawania pytań o wszystko, na czym Ci zależy. Zwłaszcza kiedy przepytuje cię nie HR a zwykły pracownik.

Poza strachem przed nową pracą, innym potężnym strachem przy zmianie pracy jest:

Strach przed rozmową kwalifikacyjną.

Z jednej strony chcemy wypaść jak najlepiej przed rekruterem, ale nie wierzymy w siebie i swoje umiejętności. Wewnętrzny głos mówi nam “Poczekaj, doucz się, na razie nie masz wszystkich umiejętności”. Jest to bardzo popularne, nasz wewnętrzny krytyk i poczucie perfekcji nie daje nam spokoju.

Z drugiej strony, boimy się oceny przez kogoś innego. Ktoś, kogo nie znamy, ocenia nas kluczem, którego nie znamy lub nie rozumiemy. Znowu, zależy nam na jak najlepszym wyniku, ale poza tym co zrobimy i powiemy, nie mamy wpływu na ocenę. A rozmowa sama z siebie jest strasznie stresująca, gdyż od niej zależy Twoja przyszłość. Dlatego też możesz się zaciąć, ze stresu zapomnieć czegoś, pomylić słowa itp. A to włącza naszego krytyka, przez co denerwujesz się bardziej, przez co stres rośnie, przez co znowu się mylisz, przez co znowu pojawia się krytyk, przez co… rozumiesz koło prawda?

Znowu, strach jest powodowany brakiem pewności siebie. Czym go zwalczyć? Faktami. Uwierz w siebie i fakty na temat Twojej pracy. Jest to duży temat, który zasługuje na osobny wpis.

Podsumowanie

Jak widzisz, powody są różne. Jest też ich wiele, a te wyżej to tylko najpopularniejsze. Nie ma co się jednak załamywać. Warto, pamiętać, że nowa praca to zawsze nowe możliwości. Może nowa wypłata, może nowi znajomi, może projekty itd. Skoro wiemy już, dlaczego nie odchodzimy z pracy, zastanówmy się, dlaczego odchodzimy. Ale to poznasz już w kolejnym wpisie.